Fragment 1:
– Nabrzmiały, zmacerowany naskórek właściwie na całym ciele oznacza, że nasz sportowiec pływał sobie przez kilka długich godzin. Osobiście obstawiam nocną kąpiel w księżycowym blasku.
– Romantyk – prychnął Kuba, ale zamilkł, gdy poczuł kuksańca od Tomka.
– Widziałam większych. – Zerknęła na Kubę i przechyliła głowę. – Patrz, tatuaż. – Zaśmiała się. Przeszła do szczytowej części stołu i lekko rozchyliła usta zmarłego. – Grzyb piany na wargach… – Odchyliła głowę mężczyzny na bok i wskazała na zadrapania nad czołem. – I kilka niewinnych otarć po bliskim spotkaniu z dnem akwenu. – Wyprostowała się i spojrzała na Kubę. – To wszystko wskazywałoby na utonięcie.
– Ale…
– No właśnie, ale… Czy zaskoczę was stwierdzeniem, że on nie utonął, tylko się ugotował? – Ostatnie słowo wyraźnie wyartykułowała.
– Co?! – zdziwili się obaj.
Kobieta popatrzyła na nich z zadowoleniem. Spodziewała się ich reakcji. Ze stoickim spokojem sięgnęła po stalowe naczynie i podeszła do nich bliżej.
– Jesteście przed lanczem czy po? Bo nie wiem, jakich atrakcji się po was spodziewać – zapytała z uśmiechem. – Chcecie rzucić okiem na jego…
– Nie! Nie musi nam pani tego tak szczegółowo pokazywać – odezwał się Kuba, odwracając wzrok w stronę kolegi. – Mnie osobiście wystarczy, jak mi pani opowie. Wierzę na słowo. – Przełknął ślinę.
– Hm. No szkoda. Ładnie tu wszystko widać. – Utkwiła wzrok w naczyniu. – Nawet analizowaliśmy ten przypadek ze studentami. Efekt kipiącej czaszki. – Wydęła usta i odstawiła naczynie na labor. – Jego mózg to jeden wielki obrzęk. Podobnie płuca. Jak po udarze. Reszta narządów mocno przekrwiona. Ogromne plamy opadowe. No i nasz cukiereczek… – Sięgnęła po kolejne naczynie, ale widząc miny policjantów odstawiła je z powrotem. – Serce. Prawa komora gigantycznie powiększona…
– Zawał? – wtrącił Tomek.
– Blisko. – Uśmiechnęła się. – Widzę doświadczenie, ale nie tym razem. Przyznaję, podobieństwo jest. Ale to nie zawał, tylko hipertermia.
– Przegrzał się? – Tomek ściągnął brwi. – Średnia temperatura o tej porze roku to maksymalnie dziesięć stopni. I to w pogodny dzień. W nocy potrafi spaść do dwóch…
– Owszem, niemniej jednak doszło tu do poważnego uszkodzenia organów biorących udział w termoregulacji…