„To hańba dla polskiej kultury, że twórcy literatury, która rodzi noblistów i jest kołem zamachowym dla innych przestrzeni kulturalnych, są tak nisko opłacani” – mówi w rozmowie z PAP Joanna Gierak-Onoszko, reportażystka i prezeska Unii Literackiej. Stowarzyszenie, które zrzesza pisarzy, chce zerwać z romantycznym mitem twórcy i walczy o poprawę ich sytuacji zawodowej.
Pisanie to zawód, nie hobby
Gierak-Onoszko podkreśla, że dla coraz większej liczby autorów pisanie to po prostu praca, która powinna być godnie wynagradzana, a nie „drogie hobby” czy metafizyczne powołanie. „Twórczość nie jest drogim hobby, do którego powinno się dopłacać, ale to praca, za którą należy się wynagrodzenie” – mówi.
Dane z raportu Instytutu Książki są bezlitosne: tylko 25% twórców utrzymuje się wyłącznie z pracy literackiej. Dochody z pisarstwa u 90% autorów nie przekraczają minimalnego wynagrodzenia. Wielu łączy pisanie z etatem lub inną działalnością zarobkową.
Inflacja literatury i krótkie życie książki
Autorka zwraca uwagę na paradoks polskiego rynku: „Mamy do czynienia z inflacją literatury. Mówi się nawet, że więcej osób pisze, niż czyta książki”. Lawina nowości powoduje, że książka w księgarniach żyje średnio tylko 2-3 tygodnie, po czym jest wypierana przez kolejny tytuł. To duże ryzyko zarówno dla wydawcy, jak i autora.
Remedium: ustawa i Polski Fundusz Literatury
Kluczowym rozwiązaniem, według Unii Literackiej, jest ochrona państwa. Chwali ona założenia projektu ustawy o rynku książki, który ma m.in. wprowadzić jednakową cenę książki przez 12 miesięcy od publikacji. „Ten mechanizm funkcjonuje w wielu krajach, przede wszystkim w Europie Zachodniej. Ma chronić nie tylko autorów, ale też wydawców” – tłumaczy Gierak-Onoszko. Obecnie patologią są agresywne przeceny, często już w dniu premiery.
Drugim filarem ma być powołanie Polskiego Funduszu Literatury – instytucji parasolowej wzorowanej na Polskim Instytucie Sztuki Filmowej. „Ta instytucja nie byłaby tylko pomocą dla pisarzy, ale też dla bibliotek, wydawców oraz dla inicjatyw, które będą wspierały gatunkową, dobrej jakości literaturę” – mówi prezeska UL. Podkreśla, że literatura jest traktowana jak „uboga krewna” w porównaniu z innymi dziedzinami sztuki, które otrzymują systemowe wsparcie.
Koniec z romantycznym mitem
Unia Literacka odcina się od stereotypu twórcy czekającego na natchnienie w odosobnieniu. „My wenę ścigamy i zapraszamy, wychodzimy z inicjatywą. Opieramy się już nie tylko na ideach i ideałach, ale także na twardych danych i analizach” – deklaruje Gierak-Onoszko.
Autorka książki „27 śmierci Toby’ego Obeda” (laureatka Nike Czytelników) podsumowuje: literatura w Polsce ma się dobrze i przetrwa, ale bez systemowego wsparcia przyszłość polskiej literatury staje pod znakiem zapytania.