fbpx

Tytani gór – wspomnienia Wandy Rutkiewicz i Jana Długosza [Recenzja]

0

Czym byłaby literatura górska bez wspomnień himalaistów i taterników? W ostatnim czasie ukazuje się ich całe mnóstwo, ale warto wrócić też do nieco starszych, opublikowanych kilka, a nierzadko też kilkanaście lat temu. W tej recenzji przedstawię książki wspomnieniowe dwójki górskich tytanów – Wandy Rutkiewicz i Jana Długosza.

 Pierwsza będzie bez wątpienia najbardziej znana polska himalaistka. Wiele kobiet wspinało się w Himalajach, ale to o niej wszyscy mówili i wszyscy ją pamiętają. To Wanda była zawsze pierwsza: pierwsza na Mount Evereście, pierwsza na K2, pierwsza zorganizowała w pełni kobiecą wyprawę wysokogórską… wymieniać można by długo. W swojej autobiografii pod tytułem „Na jednej linie” spisanej we współpracy z przyjaciółką Ewą Matuszewską opowiada o blaskach i cieniach wspinaczki, szczególnie wspinaczki kobiecej w tych trudnych czasach, gdy kobiety nie były jeszcze doceniane w Himalajach. Sama Wanda słynęła z tego, że nie miała łatwego charakteru, była silną, nieustępliwą kobietą, dla której sukces niewątpliwie był ważny. Ale autobiografia Rutkiewicz pozwala nam poznać ją nieco lepiej, od bardziej osobistej strony. Udowadnia, że musiała być twarda, silna, musiała umieć stawiać na swoim. To między innymi właśnie te cechy pozwoliły jej niemal sięgnąć po Koronę Himalajów i Karakorum.

W książce himalaistka opowiedziała o początkach swojej kariery i miłości do gór, a także o największych osiągnięciach – przede wszystkim o zwycięskiej wyprawie na Mount Everest. Wiele osób podkreśla, że książkę czyta się niełatwo, że styl jest lakoniczny, faktów sporo, a narracja jest nieco sucha. Rzeczywiście coś w tym jest, choć moim zdaniem bardzo dobrze oddaje to, jaka Wanda była – konkretna. Przez lata powstało o niej wiele książek, również w ostatnich latach, gdy obchodziliśmy 40. rocznicę jej zwycięskiej wyprawy na Everest. Bardzo obszerną biografię Rutkiewicz stworzyła Elżbieta Sieradzińska, inną, choć też dobrą, Anna Kamińska. Jednak to właśnie w „Na jednej linie” himalaistka mówi swoim głosem, opisuje swoje wrażenia i emocje tak, jak chciała, by zostały przekazane – bez upiększeń, zbędnych słów i analiz. Można odnieść wrażenie, że kieruje się przede wszystkim do ludzi gór, ale jej opowieść to absolutna klasyka literatury górskiej.

Podobnie jest z „Kominem pokutników” Jana Długosza. Z Długoszem wracamy w polskie Tatry, a także wyruszamy w inne góry wysokie, które zdążył odwiedził przed swoją tragiczną śmiercią w 1962 roku. Był legendą polskiego taternictwa i gdyby nie zginął, prawdopodobnie stałby się też legendą światowego himalaizmu. To, że zapisał się na stałe w historii Tatr, sprawiła między innymi właśnie książka „Komin pokutników”, czyli zapis doświadczeń Długosza w skałach. Trzeba przyznać, że to niezwykły gawędziarz, a kolejne opowieści czyta się trochę tak, jakbyśmy słuchali autora w górach na szlaku albo w schronisku przy herbacie. Przywołuje swoich przyjaciół, wspinaczkowych partnerów, wyzwania, które pokonywał w górach, trudne drogi, które przeszedł. Opowiada bardzo żywo, obrazowo, bardzo łatwo wyobrazić sobie, o czym pisze i trzeba przyznać, że mimo upływu lat, „Komin pokutników” ani trochę się nie zestarzał.

W ułamku sekundy następuje coś strasznego: rozpędzona, zbliżająca się lokomotywa, eksplozje bomb, jękliwy łomot walonego wichurą drzewa, warkot odrzutowca – wszystko prędzej niż myśl. Odruchowo kulę się w jamie i uderza mnie fala śniegu. Jestem już w samym sercu huku, rozpłaszczony, przybity do ściany; tony białego ciężaru zrywają mi czapkę z głowy, prą niepowstrzymanie w dół, mokry śnieg zasypuje mnie coraz wyżej, cementuje na stanowisku. „To dobrze – przemyka mi przez myśl – może mnie nie wyrwie”. Huk trwa, pociągi śniegu przelatują dalej nad głową. Jest ciemno, nie wiem, co z pozostałymi, i ciągle czekam na straszną, wyszarpującą mnie siłę. Ale jeszcze stoję, czekan ani drgnie. Czuję się jak we wnętrzu apokaliptycznego potwora: to nie martwy śnieg, to ogromna, wściekła bestia!

Gdy z Tatr przenosimy się w Alpy i inne wysokie góry, robi się coraz chłodniej, coraz bardziej niebezpiecznie, ale i coraz bardziej ekscytująco. Jan Długosz poprzedzał jeszcze złotą erę polskiego himalaizmu, przypadającą na lata 70. i 80. ubiegłego wieku, i w tekście widać jego radość z odkrywania gór wysokich. Był nie tylko wspinaczem, ale też pisarzem i literatem, a teksty zebrane w „Kominie pokutników” już za życia przynosiły mu rozgłos. Od lat niezbędne w biblioteczce każdego miłośnika gór i górskiej literatury, niezmiennie dają dużo emocji i radości podczas czytania. Polecam szczególnie tym, którzy chcą przenieść się na chwilę w góry, mimo że ciałem pozostają na nizinach – z Janem Długoszem to naprawdę możliwe.

 

Autor: Wanda Rutkiewicz
Tytuł: „Na jednej linie”
Wydawca: Wydawnictwo Iskry
Data wydania: 1 października 2010 r.
Liczba stron: 208
ISBN: 9788324401291

 

 

 

Autor: Jan Długosz
Tytuł: „Komin pokutników”
Wydawca: Wydawnictwo Iskry
Data wydania: 1 stycznia 2008 r.
Liczba stron: 339
ISBN: 9788324400706

Bądź na bieżąco. Włącz powiadomienia.

Komentarze
Ładowanie...

Ta strona korzysta z plików cookie. Zakładamy, że nie masz nic przeciwko, ale możesz zrezygnować, jeśli chcesz. Akceptuje Czytaj wiecej...