Katarzyna Nosowska – „Powrót z Bambuko” [Recenzja]

Katarzyna Nosowska, Kaśka, wokalistka zespołu Hey, a od niedawna również pisarka! Autorka „A ja żem jej powiedziała…” wróciła niedawno z nową książką. Czy ona również podbije serce czytelników i fanów Nosowskiej?

Bez wątpienia jedną z głośniejszych premier tej jesieni jest wielki powrót Kasi Nosowskiej jako felietonistki. Drugi po „A ja żem jej powiedziała…” zbiór tekstów Nosowskiej ukazał się pod tytułem „Powrót z Bambuko” w Wydawnictwie Wielka Litera. Autorka porusza w nim bardzo różne tematy, choć przed wszystkim krąży wokół problemu relacji z samym sobą, relacji z najbliższymi, dzieciństwa i dorastania.

Powiedzmy najpierw, czym jest tytułowe Bambuko, bo to w zasadzie pomysł, spajający wszystkie felietony w tym zbiorze. Według Nosowskiej Bambuko przypomina „krainę bajek” w cudzysłowie, w którą od dzieciństwa wpychają nas inni, zwłaszcza dorośli. To wszystkie rzeczy i wyobrażenia o nas i o świecie, w które chcieliby, żebyśmy wierzyli, a które dopiero gdy dorastamy okazują się po prostu bujdą. W felietonach Nosowska próbuje rozprawiać się z mitami, że innym nie wypada odmawiać, że dorośli wiedzą lepiej, że zawsze trzeba wziąć od babci dokładkę, a cioci należy się buziak w policzek, że dzieci i ryby głosu nie mają i tak dalej, i tak dalej. Autorka opowiada jak sama krok po kroku wyzwala się spod władzy takich przekonań, jak uczy się, że to ona powinna być dla siebie najważniejsza – i nie chodzi tu o egoizm, ale o zdrowe poczucie własnej wartości, świadomość, że my sami wiemy, co jest dla nas najlepsze, że mamy prawo czasem czuć się gorzej, że nie musimy zawsze stawać na wysokości zadania, że każdy ma swoje słabości.

W czasach, gdy sukcesem jest sprzedanie stadionu w dziesięć minut, ja za największy sukces w ostatnim pięcioleciu uważam zakomunikowanie mamie, że nie będę dzwonić codziennie, czego ode mnie wymagała. Odmowa rozmawiania o chorobach, szpitalach i lekarstwach, NIE dla hucznych świąt, NIE dla koleżanki, która obraża się, gdy spotykam się z innymi koleżankami, NIE dla kolegi, kiedy stroi fochy i nie chce powiedzieć dlaczego, NIE dla wszystkich propozycji zawodowych, jeśli nie czuję ich sercem, NIE dla mówienia mi, co mam robić, NIE gdy wolę poczytać, niż się spotkać, NIE dla wszystkich ludzi, którzy pasą się niską energią i przyczyniają się do powiększania jej światowych zasobów. Niby nic, a tak wiele dla mnie znaczy, tak nieoczekiwanie lekką czyni codzienność.

W porównaniu z „A ja żem jej powiedziała…”, która przecież była wielkim hitem wydawniczym, moim zdaniem „Powrót z Bambuko” wypada jeszcze lepiej. Pierwsza książka była znacznie mniej poważna, miejscami żartobliwa i humorystyczna. Może trochę rzutuje na to fakt, że reklamowana była zabawnym i mocno autoironicznym kontem na Instagramie, które prowadziła wtedy Nosowska i to nadało książce „A ja żem jej powiedziała…” żartobliwego tonu. W „Powrocie z Bambuko” jest inaczej, mam wrażenie, że przez ostatnie dwa lata autorka przeszła dość długą drogę i bardzo zmieniło się też jej myślenie o sobie samej. Choć forma jest podobna, bo znów dostajemy felietony, konkretnie 44 felietony, to Nosowska pozwoliła sobie na więcej.

Teksty w tym tomie na pewno poruszają o wiele poważniejsze tematy. Śmiech miesza się ze łzami, bo momentami jest zabawnie i nadal z dużą dawką autoironii, ale są też felietony bardzo szczere, w których Nosowska wspomina niezwykle bolesne doświadczenia z dzieciństwa i dorosłego życia, włącznie z przemocą fizyczną i psychiczną. Tym razem nie przebiera w słowach, bo, jak sama przyznaje, dorosła do tego, żeby spojrzeć szczerze i krytycznie i na swoje doświadczenia, i na błędy, które sama popełniła, bo w żadnym razie się ich nie wyrzeka.

Mieć dziecko. Posiadać dziecko. Piszę to jako byłe dziecko do byłych dzieci w was. Chciałabym natychmiast wymazać z ogólnoludzkiej świadomości tytułowy konstrukt. Dziecko nie jest elementem stanu posiadania. Rodzice nie są właścicielami dziecka. (…) Rozważasz zajście w ciążę? Zadaj sobie kilka pytań. Czy to, co wiem na temat życia i świata, stanowi wiedzę, którą chcę przekazać dalej? Czy wzorce i przekonania, na których zbudowałam swoją codzienność, sprawiają, że jestem szczęśliwa? Czy mój przykład działa? Czy kocham siebie w takim stopniu, jaki pozwoli mi naprawdę kochać dziecko? Czy w ogóle wiem, czym jest miłość? 

Myślę, że siła książki leży w stylu Nosowskiej, bo nie pisze z pozycji celebrytki czy guru, ale zwyczajnej kobiety w średnim wieku, która opowiada o sobie. Nie podaje gotowych rozwiązań, bo sama ich jeszcze nie ma, nie rekomenduje terapii wszystkim z zasady, ale po prostu mówi, jak sama próbuje zrozumieć różne rzeczy i zjawiska wokół siebie. Książka jest mocno osadzona w naszej rzeczywistości, Nosowska pisze o naszych gwiazdach i instagramerach, o koronawirusie, o naszym codziennym życiu. Jestem przekonany, że każdy z nas współdzieli z autorką któreś z doświadczeń, że każdy w co najmniej jednym lub dwóch felietonach rozpozna siebie i swoją życiową sytuację, z przeszłości lub obecną, i coś dla siebie wyciągnie z jej tekstów. Ja się dobrze bawiłem czytając „Powrót z Bambuko”, często odnosząc historie Nosowskiej do własnego życia, i myślę, że będę jeszcze do tych tekstów wracać. No i warto dodać, że ta książka będzie fajnym prezentem dla wielu osób, a poza dobrą treścią, jest też naprawdę ładnie wydana i ilustrowana.

 

Autor: Katarzyna Nosowska
Tytuł: „Powrót z Bambuko”
Wydawca: Wydawnictwo Wielka Litera
Data wydania: 2 września 2020 r.
Liczba stron: 272
ISBN: 9788380324862

Komentarze (0)
Dodaj komentarz